River Daughter

(…) Życie poza światem, poza nawiasem społeczeństwa ma swoje wady i zalety. Gdy gasną ostatnie światła domostw zostajemy sami w obliczu nieznanych nam przestrzeni i tu zaczyna się dziać coś ważniejszego niż pochłaniająca akcja. Zaczynamy niezwykłą wędrówkę w głąb siebie, którą odbyć możemy tylko w samotności. Nie ma celów, które stwarza świat, w którym żyjemy. Bo człowiek wychowywany wśród ludzi nie może być tak do końca wolny – pustkowie pozwala zweryfikować nasze marzenia: czy są one na pewno moimi? Czy w pogoni za celami nie zapominamy o tym, co jest tak na prawdę dla nas ważne? (…)

Sesja przygotowana dla Confashion Magazine – wydanie specjalne MONO ISSUE

Pozuje: Jagoda Lasota / Tekst: Anna Rak / Fotografia: Witalis Szołtys

W poszukiwaniu własnej tożsamości.

Rozważania na marginesie lektury Władca pierścieni J.R.R.Tolkiena i sesji fotograficznej.

Jest takie miejsce w Tolkienowskiej opowieści, w którym czas płynie w sobie tylko wiadomym tempie. Nie zaglądają tu nawet wielcy scenarzyści szukający motywów do światowej sławy ekranizacji. Bo cóż ciekawego można znaleźć w dwuosobowej pustelni Toma Bombadila? Akcja nie posuwa się nawet o milimetr, historia rozciąga się na banalne czynności, spadek deszczu na próg jest wiecznością, chwilą i trwaniem jednocześnie… Jagoda spłynie lub nie spłynie do swego domostwa. Ważny jest sam fakt jej istnienia. A Tom zwyczajnie jest, wyraża siebie pełną parą swych piersi, zakłócając albo dopełniając leśna ciszę….

A jednak  – coś każe J.R.R.Tolkienowi wysłać Froda i jego przyjaciół właśnie w to zacisze, budzące lęk u okolicznych mieszkańców. Wydawało się hobbistom, że cała ta kraina jest nierzeczywista, że wędrują mozolnie poprzez świat złowrogiego snu, z którego nie ma przebudzenia. To właśnie dzięki niej  Tolkien wprowadza do powieści element totalnej wolności pozbawionej jakiegokolwiek kontroli. Puszcza, o której świat zapomniał a drzewa, trawa, wszystko, co rośnie, samo do siebie należy.  Samotność, spokój i czas – tego właśnie potrzebowali mali hobbiści przed czekającym ich zadaniem. To właśnie tu Frodo we śnie zobaczy zielony kraj w blasku wschodzącego słońca – największą dla niego wartość, która każe mu dotrwać w działaniu do końca. Bez jasno wytyczonego celu trudno nie poddać się wobec przerażających okoliczności. To miejsce, gdzie można usłyszeć w końcu siebie, choć to doświadczenie może budzić lęk.

Życie poza światem, poza nawiasem społeczeństwa ma swoje wady i zalety. Gdy gasną ostatnie światła domostw zostajemy sami w obliczu nieznanych nam przestrzeni i tu zaczyna się dziać coś ważniejszego niż pochłaniająca akcja. Zaczynamy niezwykłą wędrówkę w głąb siebie, którą odbyć możemy tylko w samotności. Nie ma celów, które stwarza  świat, w którym żyjemy. Bo człowiek wychowywany wśród ludzi nie może być tak do końca wolny – pustkowie pozwala zweryfikować nasze marzenia: czy są one na pewno moimi? Czy w pogoni za celami nie zapominamy o tym, co jest tak na prawdę dla nas ważne? Po tę wiedzę przybył Frodo do krainy Toma Bombadila.

Dla Toma i jego ulotnej małżonki świat zewnętrzny nie ma najmniejszego znaczenia. Choć i jego losy zależą w jakimś stopniu od losów wojny o pierścień, zdają się go całkowicie ignorować. Liczy się tylko sam fakt istnienia, możliwość wyrażania siebie, bez ról społecznych, zobowiązań, oczekiwań, narzuconych zwyczajów. Jagoda pytana o tożsamość Toma odpowiada zwyczajnie: on jest. Tom nie zna strachu, jest panem – przede wszystkim panem samego siebie.

Ten istny raj dla pacyfistów nie jest jednak tylko mityczną kraina rodem z literatury. O doświadczeniach tego typu opowiadają ludzie zżyci z naturą, która zaczyna się za progiem osiedli. Badania wykazują, że to oni z reguły cieszą się lepszym zdrowiem i przede wszystkim stabilnością psychiczną. A co się dzieje, gdy na puste, leśne ścieżki wkracza  modelka wychowana w blokowisku wielkiego miasta? Kończy się czyste piękno a zaczyna bycie.

tekst: Anna Rak

zdjęcia: Witalis Szołtys
pozuje: Jagoda Lasota